nie wyrasta sie ze strachu. mialam kilkuletnie urodziny i zaprosilam kolezanki do domu dziadkow (czyli mama mi pozwolila je zaprosic). chyba jak bylam mala, to bylam punktualna, bo nadeszla wyznaczona godzina i z przerazeniem odnotowalam, ze komplet kilkuletnich dziewczynek stoi za brama. w moim kilkuletnim mozgu pojawil sie odpowiednik mysli "deal with it", ale to bylo jeszcze na dlugo przed faza zamerykanizowania ;). wiec pojawilby sie, gdybym byla w stanie tak to nazwac, albo gdybym w ogole zakladala, ze jestem w stanie sobie z tym poradzic.
pamietam, ze z jakiegos powodu kolezanki nie mogly jeszcze wejsc ze mna do domu, bo cos nie bylo gotowe - pewnie tort albo cos innego. mama dala mi w garsc banknot i kazala wyprowadzic kolezanki na lody (zapamietalam to jako bardzo zdecydowany gest, choc jak o tym teraz mysle, to pewnie wygladalo zupelnie inaczej). bylam kompletnie zdruzgotana, choc nic sie nie stalo, a caly dramat odegral sie w mojej glowie. pamietam, ze stanelam tylem do nich, chwilke przed tym jak moje wyczekane urodziny zeszly na zly tor i wszystko nie bylo idealnie-punktualnie-z tortem. zamknelam oczy, zeby sie nie poplakac i pomyslalam, ze to najgorsze urodziny mojego zycia.
wlasnie o to chodzi. strach jest maly, jak jest sie malym. a potem jest wiekszy. i ze wszystko jest kwestia perspektywy. proporcja. i ze trzeba tak na to patrzyc. trzeba umiec spojrzec z wyprzedzeniem, tak zeby byc wiekszym od strachu.
siddartha nie bal sie nie miec niczego - co takze dowodzi geniuszu hessego, on pisze lepiej niz kafka, hi hi.
nic nie rozumiecie.
a moze cos jednak
bo kondycja ludzka podobno jest uniwersalna
zadzwiajaco malo tego podobienstwa ludzkiego widze
tak na co dzien
a moze dzieci trzeba uczyc zeby sie nie baly, wtedy nie musialyby wyrastac ze strachu? ale skad mozna wiedziec czego boja sie dzieci?
nie wyrasta sie tez z niezdecydowania, a moze to tez strach? na zdjeciu wybieram kolor okna. (zamowilismy biale :))
3 komentarze:
fajne butki.
olgita.
Strach ma wielkie oczy.
Nie lubię się bać. Nie lubię bo strach wyłącza myślenie. Bo w momencie gdy często tak ważne, by celnie zareagować, podcina nogi i łubudu. A potem już tylko pozostaje to głupie wrażenie, że mogłam to rozegrać inaczej - lepiej. Ale nie zrobiłam tego, bo wlazł mi na plecy strach.
Cóż nigdy nie wiemy kiedy nas dopadnie, zwykle w dość niefortunnym momencie, ale może trochę raźniej będzie zdawszy sobie sprawę, że dorywa każdego. Chodzi tylko o to, że jedni nie umieją go dość dobrze ukryć, a inni są po prostu lepszymi aktorami.
Strach ma wielkie oczy, ma, to prawda. Jednak im częściej się z nim mierzę, tym rzadziej wskakuje mi na barana i zapędza do galopu. A to z kolei dodaje mocnego oręża - mistrza pożerania strachu - pewności siebie. Pewności, że co by nie było, to nie ma sytuacji bez wyjścia i sobie poradzę.
Kurcze, szkoda, że wtedy się jeszcze nie znałyśmy i te urodziny mnie ominęły. Znaczy mam jeden pyszny tort Mamy J w plecy. buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu:(
Buzioły
Pat:)
zupełnie się nie mogę zgodzić, że jak się jest małym, to strach jest mały też. oczywiście, z perspektywy dorosłego tak wygląda, ale będąc małym, tak samo nie umiesz poradzić sobie ze strachem przed zbirem z koziołka matołka, jak duży nie może poradzić sobie ze strachem przed zbirem w ciemnym zaułku, dokładnie tak samo. ściska cię w brzuchu, miękną kolana i chce się płakać, i już. to niestety nie pomaga, że ktoś ci mowi, że nie ma się czego bać. bo ty sie boisz zbira z bajki. strrasznie. chociaż nie jest straszny, tak samo jak zbir w zaulku może być miłym staruszkiem na spacerze z psem. może strach obiektywnie (???) mniejszy, ale subiektywnie przynajmniej taki sam.
a buty rzeczywiście świetne :)
uściski,
mamakaczka
Prześlij komentarz