w niedzielę byłam na freta i uslyszałam bardzo mądre kazanie. było przy okazji o rzeczach pięknych i oczywiście musiałam wycierać policzki. ksiądz powiedział, że głupotą jest niewyrastanie z dziecięcego nawyku psucia komuś zabawy, z tego odruchu, który powoduje, ze odkrywamy niespodzianki i mówimy, ze TAK NAPRAWDĘ, to święty mikołaj nie istnieje. głupotą jest zarażanie ludzi swoją frustracją, swoim cynizmem, głupotą jest dezawuowanie świata jako miejsca pozbawionego magii i radości.
warto zapamiętać, co?
świeci slońce i chyba czas na spacer po skaryszewskim. za balkonem na drzewie wciąz wisi balon kupiony pod płotem łazienek. na czerwonym tle zółty kaczor wśród kolorowych serc. do kazdego kto na niego patrzy, mówi "you're my heart". coraz mniej w nim helu (helu?) i coraz głośniej szeleści, ale mam nadzieję, że sąsiedzi jeszcze chwilkę z nim wytrzymają.
z racji, że agata po zakupie swojego nowego motoru kawasaki gdzieś na końcu Ojczyzny (dzisiaj, i chyba zawsze, z wielkiej litery :)), ciągle śpi, idę na spacer z Naleśnikiem :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
widzę, że dziś w wawie równie ładna pogoda, jak we wro.
kto wie, może ta jesień spłata nam jeszcze kilka takich ciepłych, pogodowych figli? a jeśli tak, to starajmy się wycisnąć z tej porcji meteorologicznego deseru jak najwięcej do napełnienia optymizmem naszych serc i głów.
wesołe buziaki:)
pat
..to ze mną na spacerze byłaś? Nie pamiętam! ...a no tak to miało być tylko takie alibi :)))) ...żartuję... wyszedł nam konkretny, "niepodległościowy" specerek przy pięknej złotopolskojesiennej pogodzie, zakończony kawką z kardamonem u Agaty uchhhh jakie dobre :))))
Prześlij komentarz